Historia

Zaczęło się od konkursu. Polska Fundacja Fantastyki Naukowej prowadzi coroczny konkurs dla debiutantów i pisarzy bez dużego dorobku. Wziąłem udział trzy razy, dwa razy osiągając wynik bliski zwycięskiej piątki. Potem o konkursie zapomniałem, ale nie zapomniał o nim pewien ambitny człowiek, który przy okazji prowadzi wydawnictwo.

Byłem wtedy w Warszawie, na imprezie pożegnalnej kolegi M. Siedziałem w knajpie, kiedy na mojej skrzynce pojawiła się wiadomość. „Cześć Sebastian, zauważyłem Twoje nazwisko na liście finalistów konkursu PFFN z 2022r. (ja brałem udział w ubiegłym roku).” Tak zaczynał się mail, który miał i wciąż ma bardzo duży wpływ na moje życie. Odpisałem późną nocą, w hotelowym łóżku, a dzień później podzieliłem się rewelacjami z kolegami M. i O. „Będę się mógł chwalić że Cię znałem, zanim byłeś znany” – powiedział kolega O. Coś się działo.

Od słowa do słowa, okazało się że wspomniany w pierwszym akapicie ambitny człowiek porozsyłał wiadomości do kilku osób, które brały udział w poprzednich edycjach konkursu. Wiadomość z propozycją. „A gdyby tak dać nam, zdolnym, szansę na wydanie tych opowiadań, zanim znikną w niebycie?” (parafraza moja). Zebrała się nas dziesiątka. I tak oto narodzili się „Ocaleni”.

Tytuł nawiązywał do naszych historii i tego, że dzięki antologii zostały one ocalone od zapomnienia. Historie są różne, w różnym tonie i w różnych klimatach, ale wszystkie są opowieściami Science – Fiction. Poznałem tych ludzi, kilku nawet na żywo. Mamy wspólny kanał, komunikujemy się do teraz. Stworzyliśmy naszą małą społeczność Ocalonych. I nie zamierzamy poprzestać na jednej historii.

Moje opowiadanie. „Sztuka wyboru” jest po pierwsze częścią większego projektu, który być może uda mi się kiedyś zrealizować. Projektu „Kolonia”. Po drugie, jest studium ludzkiej psychiki w nawiązaniu do decyzyjności i odpowiedzialności. Uważam że jest niezłe, choć z perspektywy czasu wiem, że ma swoje braki i teraz pewne rzeczy ująłbym inaczej. Ale wciąż je lubię, a ze względu na jego historię, jest jednym z najważniejszych, które kiedykolwiek popełniłem.

Ambitny człowiek z pierwszego akapitu  ma na imię Tomasz, a wydawnictwo nazywa się Wilki Trzy i Kot. I jeszcze o nim usłyszycie.

Galeria